Podróże Alexa i Patryka

bliźniaki w podróży


Teheran

Z naszym wyjazdem do Iranu było dość spektakularnie, za trzecia próba dopiero nasz samolot wylądował w Tehranie. Standardowo na początku wiza około 30 min, 75 euro, zakup karty sim, wymiana walut i jedziemy do hotelu Arad jako milionerzy :-).

po wymianie okolo $200

Zakwaterowanie o 4 w nocy i wykwaterowanie do 14. Bardzo mila obsługa i pierwszy Tarof – nie musimy płacić za obiad, ponieważ jesteśmy gośćmi. Zapłaciliśmy po 2 próbach. Koszt noclegu w pokoju dwuosobowym z łazienką, lodówką, TV oraz śniadaniem przy rezerwacji z Polski to 50 $  natomiast na koniec podroży rezerwując przez telefon płacąc w tomanach wyszło 32$ za to samo. Polecamy rezerwacje Taxi z lotniska przez hotel, unikniecie niemiłych dyskusji o 4 rano z taksówkarzem lotniskowym.

Dalsza podroż naszej czwórki już odbiegała planem od standardowych opisów wycieczek po Iranie. Nasz główny cel to wioska pod UNESCO Meymand oraz narty Ferejdunszahr, Tochal lub Dizin. Po drodze oczywiście pustynia Yazd, Nain lub Varzaneh oraz jedno wybrane miasto, ktore trzeba zobaczyc w Iranie. Wybraliśmy Isfahan.


Yazd

W Polsce zarezerwowalismy z wyprzedzeniem okolo 3 tyg przed nocny pociąg Tehran – Yazd ( http://iranrail.net/ ). Koszt 2 dzieci i 2 doroslych prywatna czteroosobowa kuszetka, posciel, przekaska i TV w cenie 30 euro. Z doswiadczenia wiemy ze mozna odwolac 24h przed podroza i zwroca pieniadze dzieki rezerwacji na tej stronie http://www.iranrail.net/. Strona ta rowniez nam sie przydala przy rezerwacji pociagu Isfahan – Tehran w trakcie dalszej podrozy.

Nocny pociąg z Teheranu do Yazd

O 5 rano dnia nastepnego wysiadamy w cieplym i pustynnym Yazd. Chcemy do hostelu Oassis wskazuja nam taksowkarza ktory nas zawiezie. Pan wogole nie wiedzial gdzie hotel sie miesci i dzieki naszemu GPS tam trafilismy. Po drodz taksowkarz zapukal do 3 hoteli oraz stukal w slup 🙂 Takie przygody od poczatku.

Hotel Oasis Yazd

W hotelu ladujemy na podworku, jakies osoby pod kocem na kanapach spia i zaspany i usmiechniety Pan informuje nam ze znajdzie nam jakies tymczasowe lokum. Ladujemy w jakiejs przechodniej dwojce, padnieci zasypiamy pierwsi a chłopaki nad bajkami.  O 12 budzi nas piekne slonce i harmider na podworku hotelowym. Okazuje sie ze nie posiadaja pokoji z lazienka cena bez to 35$ z sniadaniem, ale dobroduszny wlasciciel rozumie nasza sytuacje z dziecmi wiec zaprowadza do hotelu obok targuje cene do 40$ – nam sie srednio podoba i wracamy na nasze podworko w Oasiss.

Pierwszy rekonesans po miescie idziemy cos zjesc. Male uliczki zachwycaja tym bardziej z prawie braku aut oraz motocyklow (porownanie do mediny w Marakeszu). Chlopaki biegaja i bawia sie – scigamy duchy. Pierwsze piwo, kebab i lody w restaracji ok. Pierwszy meczet, podobno najpiękniejszy w Iranie dla nas ok. Najwazniejszym wydazeniem okazalo sie strata ulubionej nowej zabawki chlopakow – wieszaka. Prosimy pana sprzątającego meczet czy przypadkiem go nie widział, Nic nas nie rozumie jak większość Iranczykow. Po chwili przynosi nam herbatę tak dla spoczynku i pyta młodych dziewczyn czy szukamy jakiś zagubionych ubrań 🙂 Male nieporozumienie. Herbata przeslodona przez chlopakow.

Spacery uliczkami Yazdu bardzo sypatyczne, co chwile zagadują nas przechodnie o samopoczucie, czy wszystko mamy, czy nie potrzebujemy pomocy a jak ja potrzebujemy przy zmianie pieluch to nawet nie trzeba wolac pomocne dlonie sie same znajduja. Slyszymy wiecej niż standardowe „welcome to iran”. Opowiadaja o swoich wielopokoleniowej rodzinie zyjacej w Yazd.

Trzeci dzień w Iranie już swobodny, wiadomo co i jak w nowym kraju. Rano zabawa na placu zabaw później taxi za 5 zł do Amir Chakhmaq Complex i przepyszne świeżutkie falafle kupione zaraz za budynkiem. Typowy fast food Iranski z ich cenami. Głównym punktem w Yazdzie jest wycieczka na pustynie. Z hotelu proponuja nam za 80 $ z kolacja wieczorna przy gwiazdach. Bardzo nam pasuje nie chcemy standardowych Chak chaków.

Wyruszamy popołudniu w pierwszej kolejności mniej znana świątynia ognia. Prawie Alexowi udało się zgasić ogień sprzed 2 tys lat 🙂

 

Kilka fotek z napotkanymi wyznawcami Zaratusztrianizmu i ciekawych legend o ich religii. Dalej na wielkie wydmy pustyni. Pierwszy raz w żuciu przeżyliśmy wjazd i zjazd na wydmę jeepem. Serce przy gardle 🙂 Auto wjezdzalo pionowo na dune ale zjad prosto w dół dostarczył niesamowitych przeżyć. Spotkała nas również burza piaskowa i kolacja pod gwiazdami skończyła się na rozpaleniu ogniska. Chłopaki dzielnie znosili piaski pustyni – można się pokusić o stwierdzenie iż lepiej niż my 🙂

Zaraz przed burzą piaskową


Shahrbabak

Następnie plan obejmował dotarcie do wioski Meymand i nocleg w jaskini. Prośba o rezerwacje autobusu do Szahr-e Babak spotkała się ze zdziwioną miną od właściciela hotelu „tam po co?”. Otóż żeby dostać się do wioski Meymand należy dojechać do Szaht-e Babak i wsiąść taxi dalej.

Jazda autobusem w mniej turystyczne miejsca jest przygodą samą w sobie.Otóż zaczęło się od podchodów w celu sprezentowania chłopakom soczków w ten nieziemski upał. Dalej starsi pasażerowie zadbali również i o nasze pragnienie częstując wodą.ktoś cały czas krążył wokół naszych siedzeń aż nastąpiła kuliminacja. Pół godziny przed celem wokół nas zasiadła grupka ludzi. Dwóch studentów z przygotowaną kartką pytań zaczęło delikatnie Czy mamy gdzie spać ?  Na odpowiedź że tak dostaliśmy propozycje noclegów oraz informacje że pasażer za nami nas zabiera do noclegu gdzie mamy spać, i że on też może nas ugościć. Dalsze pytania były o różne dziedziny życia o pobyt w Iranie o nas o nich i trwały już do dworca w Babak .

Próby rezerwacji noclegu w  Guest House Meymand przez Panią podającą się za przewodniczkę na ich stronie skończyły się fiaskiem. Najpierw mailowo jeszcze z Polski kazała skontaktować się telefonicznie. Wiec z Yazdu pialiśmy już do Pani na Whatsappie jednak jej odpowiedzi były zbywające. Postanowiliśmy zarezerwować nocleg w  Rivas ecolodge guesthouse i okazało się to dobrym rozwiązaniem.

Rivas ecolodge guesthouse +98 901 983 9925 / +98 913193 1641

Właścicielka załatwiła nam na 2 dzień taxi za 6$ do Meymand -35km i ugościła nas iście po królewsku. Nocleg jest poza miastem w prawdziwym ekologicznym domu, produkty od krów i kur za płotu. Dodatkowa serwują tradycyjną herbatę z ognia oraz jajecznice z ogniska Polecamy. Koszt to 15$ z 2 posiłkami i odbiorem z dworca. Zarezerwowała nam również nocleg w jaskini w Meymand obiad u tamtejszej babci oraz pomagała w rezerwacjach noclegów oraz autobusów w dalszej podróży po Iranie. Serdecznie dziekujemy.


Jaskinie w Maymand

Meymand robi wrażenie, wszędzie widać jaskinie w których żyją ludzie.

Nasz nocleg w jaskini

mamy nawet lodówke w jaskini

Kustosz oprowadza nas po muzeum, starożytnych łaźniach oraz zaprowadza nas do naszej jaskini. W srodku super łóżka, lodówka, grzejnik miejsce na ognisko na środku. Mimo iż jesteśmy na pustynnych terenach wioska jest na ponad 2tys m n.p.m. i jest dość chłodno. Przez środek płynie strumyk, jest tam plac zabaw jak u Flinstonów, meczet, sklep otwarty w sezonie. Zaczepia nas co chwile tutejsza babcia daje chlopakom daktyle i cukierki. Idziemy na obiad do babuszki. Dostajemy tradycyjną zupę z orzechami ziemniakami oraz chlebem. Dobra choć drugiego dania brak. Babuszki gadają coś między sobą, czasem nam się przyglądają. Zmienia się ich postawa jak proszę o kawę. W Iranie bardzo nam brakuje kaw, i u babci w jaskini piliśmy jedną z lepszych w tym kraju „Neskafe, neskafe”. Dziękujemy za obiad i płacimy 25 zł, było warto choć trochę drogo.

Z pełnymi brzuszkami ruszamy na dalsze spacery po wiosce. Mijamy pracujących dla UNESCO naprawiaczy wioski. Kilku Chińczyków, Holendrów słyszymy, że chłopaki to pierwsze tak małe dzieci spoza iranu. Zaczepia na ojciec z synem, robimy zdjęcia i zaprasza nas do jego jaskini. Po chwili przychodzi z cukierkami dla chłopaków i porywa jednego na ręce, żebyśmy na pewno ich odwiedzili. Kończą właśnie przygotowywanie obiadu. Baranina z kociołka na ognisku. Oczywiście nie ma odmowy nasze 2 talerze pełne najlepszych kawałków. Chłopaki zajadają się mięskiem i ciągle nam dokładają mimo odmowy iż przed chwilą jedliśmy obiad. Na deser pomarańcze cukierki dla chłopaków dla nas papieros herbatka i zaczynamy imprezę 🙂

Słowo impreza nie jest tutaj ironia, na dywanie pojawiły sie fajki wodne, napoje i kilka rzeczy zakazanych. Zachęcaja do spróbowania 🙂 a my jak to my ::-) w towarzystwie są sami mężczyźni jeden chłopiec i ja jako jedyna kobieta. Mimo pozornego wyglądu towarzystwa na przeciętnych huliganów czujemy się bardzo bezpieczni oraz bardzo pomagają w opiece i zabawie nad chłopakami. Z nowym kolegą skaczą po materacach, ganają po 3 komnatach jaskini i na zewnątrz ganiają się góra dół pomiędzy wioskowymi kozami i baranami. Po kilku godzinach wspólnych rozmów wypaleniu kilku fajek wodnych „plus” wracamy do naszego Flintstonowego domku. Po drodze zaczepia nas młody przewodnik, informując ze wieczorem bedzie ognisko z zakrapianiem. INFO w kraju Persów od rewolucji w 1979 roku alkohol jest zakazany pod karą śmierci na turyste z tegi co czytałam spada 10 srogich batów. My bardzo ucieszeni 🙂 gdy tylko dzieci pójdą spać to przyjdziemy. Podwieczór jednak przewodnik puka do nas z pół litrową butelką wina. Pomyślał że romantyczny wieczór we dwoje w świetle gwiazd, daleko od cywilizacji w bezpiecznej jaskini będzie przyjemniejszy niż stado Holendrów.

Dalszych konkretnych planów nie mieliśmy. Propozycja Kerman i pustynia Kaluts wydają nam się zbyt odległe, wiec zmierzamy do Varzaneh.


Varzaneh

Jest piątek przed Nowruz w autobusach nocnych brak miejsc, dostajemy info, że można łapać autobusy jadące z Bandar-e Abbas. Stajemy wiec na skraju wioski Flinstonów i łapiemy stopa. Trwało to nie za długo, jakieś 5 min i siedzimy w aucie z rodziną i próbujemy się dogadać na migi 🙂 translator zawsze pomocny tłumaczymy że chcemy na posterunek policji przy autostradzie gdzie zatrzymują się autobusy. No to jedziemy , kierowca zjeżdża z obwodnicy krąży dla nas specjalnie i jesteśmy na miejscu. Zapłaty oczywiście nie przyjmują. Dziękujemy i żegnamy się.

5 min i siedzimy w autobusie do Yazd. Na starcie Pan częstuje chłopaków pistacjami, później woda i lądujemy na dworcu w Yazd koło 23. W autobusie jeden z kierowców pyta dokąd dalej chcemy i że załatwił już nam miejsce. Lądujemy w poczekalni całkiem przyjemnej, chłopaki oczywiście dostają nowy prezent autka z cukierkami od młodego Irańczyka, po chwili ze stoiska z książkami układają już puzzle. Nowe zabawki – chwila odpoczynku 🙂   Ale transport dalej nie jest już tak zielono autobusy zostały tylko jakieś VIP busy koszt na nasza 4 to 30$ za 3 miejsca 26$. Dodatkowo chcemy wysiąść w połowie drogi i udać się dalej taxi do Varzaneh. Po chwili ciężkich przemyśleń okazuje się że najlepszą opcją jest taxi bezpośrednio na miejsce za 50$ za 250km. No to w drogę 🙂

Śpimy w Yasna Varzaneh jedną noc. Nie chcemy lądować w środku nocy u coucherfingowca. Koszt 26$ z łazienką i śniadaniem. Nasz host odbiera nas z hostelu i informuje że bardzo chętnie by nas przyją nawet w środku nocy 🙂 Askhan wita nas z kuzynem, który mówi lepiej po angielsku i wszystko nam tłumaczy. Dostajemy ogromny pokój dla siebie w domu są jeszcze dwie Niemki i zaraz ruszamy wszyscy nad słone jezioro.
20170317_160650
Około  godziny jazdy od wioski i lądujemy  na innej planecie. Krajobraz zmienia się z pustynnych dun na wysuszoną popekaną ziemnie widoki jak z marsa. Jedziemy kawałek dalej i naszym oczom  ukazuje się  lodowiec 🙂 To kopalnia soli, gòry soli, jeziorka po wylopaliskach i wielkie głazy przypominające potwory nie z tej ziemi. Wracając do domu wspinamy się  jeszcze na dune na zachòd słońca, kilka fotek zabawa jak w piaskownicy . W domu już czeka na nas pyszna rybna kolacja. Żona Ashkana serwuje dania aż brzuch pęka.

Rano ruszamy na spacer po mieście. Odwiedzamy gołębnik, stary most no i obowiązkowo wszystkie place zabaw. Lody na taki upał w każdym kiosku i zimne piwko bezalkoholowe 🙂

Po pysznym lunchu w domu i niezwykłym napoju z nasion Chia ( odkryliśmy to dopiero w domu pół roku po przyjedzie ) ruszamy na następną wycieczkę. Poznajemy prastarą metodę nawadniania pól uprawnych za pomocą specjalnej odmiany krów z garbami ciągnącymi wode ze studni. Krowa maszeruje do dołu po odśpiewaniu specjalnej pieśni na jej część. Takich wyjątkowych śpiewaków pozostało już nie wielu i krowy z garbami zastąpiła technologia. Taka typowa atrakcja turystyczna.  Dalej jedziemy do osady z qadami na pustyni. Chlopaki szaleją na 4 kołach, nawet Ashkan spróbował czegos nowego. Po ostrej przejażdżce jeepem po dunach wychodzi oszołomiony i lekko uszkodzony. Doświadczenie ciekawe ale nigdy więcej. Zakonczenie dnia na szczycie duny z zachodem słońca i pysznym kurczakiem z grilla.

Podczas kolacji próbujemy ustalic dalszy plan i transport do miejscowości z ośrodkiem narciarskim Ferejdunszhahr. Ponieważ informacje na internecie i tym ośrodku są znimkome, nawet na iranskich stronach narciarskich, poprosiliśmy kuzyna Askhana żeby zadzwonił tam i dopytał czy ośrodek jest czynny , czy są warunki na narty, i czy nie ma tam tabunow ludzi jest właśnie Irański sylwrster. Odpowiedź była aż za dobra ośrodek działa i zalatwili nam hosta który nas oprowadzi i przenocuje. To pozostał jeszcze tylko transport w to zadupie. Po analizie i rozmowie z Askhanek decydujemy się  na droższą sle wygodniejszą opcje a taxi. Cena  jest wysoka ale niższa  niz do Dizin z Tehranu. Zadowoleni z planem na dalszą podróż idziemy smacznie spać.

Koniec nasteonego dnia wyglada nastepujaco : i to był jedyny przebłysk słońca tego dnia.

A mianowice rano mkniemy z Askhanem do Esfahanu i lądujemy na dworcu. Askhan kupuje nam bilety do Ferejdunszhahr z informacja ze tak bedzie dla nas taniej i na miejscu nas odbiorą i ugoszczą. Nie ma czasu na rozmowy autobus zaraz odjeżdża, żegnamy się. Autobus pełny, wszyscy wracają do domu na Nowruz. Niektórzy mają ludowe  stroje, widoczny jest wiekszy dystans do nas niż na wschodzie kraju. Mimo tego ciastka i napoje dostajemy jak zwykle, ale jezyk chiski chyba jest tu bardziej znany niż angielski. Na dworcu czeka na nas Shahram Iranczyk pochodzenia gruzińskiego z tłumaczem Bizanem. Zabieraja nas do hotelu i na miejscu okazuje się, że ośrodek jest zamknięty na czas Nowruz 🙂 Cały nasz plan okazał się jednym wielkim nieporozumieniem. Panowie bardzo się  starali zapewnić nam rozrywki i atrakcje, nie mieli jednak pojecia o podróżowaniu z dziećmi i wędrówka pod wodospad w zimowej porze czy impreza gruzińska z huczną muzyką raczej to nie dla nas. Butelka pysznego prawdziwego wina gruzińskiego wynagrodziła wiele.

W Iranie ludzie są bardzo pomocni, mogą wyjść z tego duże nieporozumienia przez brak znajomości języka. Jadąc do Iranu czytałam iż wiele ludzi mówi po angielsku, na miejscu okazało się to mitem. Jest grupa Irańczyków mówiąca komunikatywnie, znaleźć taką osobę polecam przez couchsurfing i upewnić się wcześniej. Nieporozumienie związane z wycieczką do Ferejdunszhahr kosztowało nas 2 dni podróźy. Upewnialiśmy się wcześniej od kuzyna Askhana czy ośrodek jest czynny na Nowruz i poinformowano nas, iż tak na pewno. Dodatkowa niedogadanie z taxi kosztowało nas przymusowy nocleg w miejscowości w której nie chcieliśmy zostać. Inne nieporozumienia to chęć udzielenia nam informacji przez młodego człowieka, iż autobusy miejskie nie jeżdżą tą ulica gdyż jest święto – tak go zrozumieliśmy, co okazało się nie prawdą i autobus po 2 min odejścia od przystanku jechał w naszym kierunku. Przykład złego porozumienia lub chęci oskubania turystów spotkał nas w standardowym miejscu taxi z lotniska cena dogadana po Iransku na lotnisku wynosiła 20$ na miejscu w hotelu o 4 rano podniosła się do 35 $ i kazano nam przeliczać na tomany. Po kilku agresywnych słowach stanęło na 24$. Z hotelu zamówiona taxi w drodze powrotnej kosztowało 16$ :-). Jeszcze dość istotnym problemem komunikacyjnym w Iranie okazało się kupienie biletu na pociąg. Sytuacja wydawała się banalna, patrzymy na stronę  http://www.iranrail.net/ czy są miejsca na przejazd nocny kuszetką dla 4 osób. Pokazuje dostępnych 16 miejsc wiec udajemy się do kasy biletowej dzień przed wyjazdem w celu zakupu. Pani w kasie ani słowa po angielsku, wiec pokazujemy pociag którym chcemy jechać i spotyka nas tylko niemiłe olanie i obsługa następnych pasażerów. Czynna była jedna kasa. Prosimy o pomoc młodego chłopaka, sprawnie mówi po angielsku, tłumaczymy sprawę. Niestety Pani w okienku chyba nie lubi turystów – ktoś chyba musi :-), informuje chłopaka ,iż nie ma biletów. Wiec my na telefonie pokazujemy, że są i że możemy kupić przez internet tylko nie mamy jak wydrukować. Na szczęście młody chłopak nie poddał się i walczy z Panią bileterką około godziny aby nam za bookować pociąg. Po kilku konsultacjach Pani bileterka łaskawie wklepała nasze nazwiska do systemu i mieliśmy bilety. Rezerwacja z Polski na tej stronie zajęła 30 min.

W Nowy Rok Irański – Nowruz pod hotelem czekał na na Shahram by odwieść nas na jedyny w tym dniu autobus do Esfahanu. Wieczór wcześniej popijając gruziński przysmak szukaliśmy hotel. Ponieważ jest okres świąteczny wszystkie popularne miejscówki z przewodników były pozajmowane lub cena była mocno wygórowana naszym zdaniem 60 $ za 2 bez łazienki. Szukając palcem po mapie napotkaliśmy Hostel Nemoneh. Recepcja niestety po angielsku znała 3 słowa i wkółko je wypowiadali, (hello, good morning, good) nie pomogło to jednak do porozumienia. Poprosiliśmy jednak nasza pomocną dusze z Rivas o pomoc. No i udało sie mieliśmy 3 osobowy pokój z łazienka za 60 $ na dwie noce. Taxi z dworca i jesteśmy na miejscu. Pokój jeden z lepszych standardów jaki mieliśmy w Iranie, niestety po angielsku ani słowa. Mały odpoczynek i ruszamy na miasto. Na przeciwko i w pobliżu znajdowało się wiele hoteli chyba o wyższym standardzie i przyjaznych cenach. Polecam udanie sie w okolice i na miejscu poszukania najlepszego pewnie cena będzie też do negocjacji. Nieopodal jak zwykle kebaby w irańskich cenach i sklepy z zabawkami jedno autko – resorak 1 zł niebo dla chłopaków. Spacer do pobliskiego parku 2,5 km do najprzyjemniejszych nie należy. Ruch uliczny jak w dużych miastach. Skwar, huk i tłok na chodnikach daje w kość. Docieramy do parku, więcej ludzi niż dotychczas w odwiedzanych parkach. W barze

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Przydatne info w Iranie


Paciągi w iranie można zarezerwowąc przed przyjazdem na tej stronie – http://iranrail.net/


W Tehranie:
Arad Hotel Tehran – $32 Private Twin Rooms(Private Bathrooms)
tel. +98 021 8880 6710
Arad Hotel, Jahansuz St, Larestan St, Motahari St, Valiasr St, Tehran
Taksówka z lotniska nie więcej niz $20

Arad Hotel na mapie:


Jaskinie Maymand

Autobus z Yazd do Shahrbabak, pani w Shahrbabak – Rivas guesthouse (+98 901 983 9925 / +98 913193 1641
) przenocuje ($15)  i/lub załatwi nocleg w jaskiniach (120 000 Tomans)  w Maymand


Wszystkie zdjęcia z Iranu